czwartek, 31 maja 2012

O równości kundla i rasowego zwierza


Trafiłam dziś na jednym z poczytnych portali, na fotkę psa ze schroniska z podpisem: „Wiem, że nie jestem rasowy, ale będę Cię kochać tak samo”. Pod tym obrazkiem rozgorzała dyskusja, w której większość krzyczała, że kundel kocha mocniej, dowiedziałam się też, że psy rasowe kupują idioci, że robią to pod publiczkę, by się przed znajomymi pochwalić itd. O mało nie osiwiałam od wszystkich przeczytanych bzdur! Zaraz wam wytłumaczę jakie są różnice pomiędzy zwierzakiem ze schroniska, a tym z hodowli, dlaczego kupując psa/kota z rodowodem przyczyniamy się do ograniczenia liczby porzucanych zwierząt oraz jedną z podstawowych rzeczy której ludzie nie rozumieją, mianowicie, dlaczego tylko pupil z papierami jest rasowy.
                Tej głupoty, że jakiś zwierzak kocha bardziej, bo ma sztucznie wyselekcjonowane geny, chyba nie muszę tłumaczyć. Wielka bzdura, którą chyba niektórzy po adopcji psa czy kota chcą się dowartościować. W „rasowości” nie chodzi o samo zwierzę, bo to zawsze jest kochane i cudowne, a to jaką ideologię do rasy lub jej braku dopowiedzą ludzie.
                Przejdźmy do sedna. Co jest przyczyną tak dużej liczby zwierzaków w schroniskach? Głupota ludzka w dwóch kwestiach: kupno zwierząt poza zarejestrowanymi hodowlami i durny pogląd, że sterylizacja to okaleczanie. Najgorzej, gdy obie się połączą.
                Problem tkwi w braku świadomości. Ludzie są tak egoistyczni, że jak wymarzą sobie jakiegoś pupila, to po prostu chcą go mieć, a najlepiej jak najszybciej. Nie poczytają wcześniej o warunkach jakie powinien spełniać właściciel zwierzaka danej rasy, po prostu chcą mieć psa rasy X, nieważne skąd, mniejsza o to, że mają za małe mieszkanie, nie zapewnią mu odpowiedniej ilości ruchu, a jego utrzymanie przerośnie ich finansowo.
                No właśnie. Pochodzenie zwierzaka. I tu jest problem. Ktoś kto postanawia mieć np. yorka, zaczyna się zastanawiać skąd go wziąć. Pierwsze myśli, to ogłoszenie w gazecie, allegro itd. Tak jest najszybciej i najtaniej. Kupi taki zwierzaka zanim jeszcze zdąży pomyśleć. Nie rozumiem ludzi, którzy płacą kilkaset złotych za zwierzaka bez rodowodu, wspierając tym samym hodowanie zwierząt poza jakimkolwiek nadzorem. Jeśli Cię nie stać na zwierzę z rodowodem (czasem tylko o 20% droższym niż to co płaci się pseudohodowcy), to adoptuj sierotkę ze schroniska, będziesz miał w niej takiego samego przyjaciela jak z rodowodowego psa/kota.
                Rasowy = rodowodowy! I nie ma dyskusji! A jeśli macie ochotę nabijać kieszeń ludziom, którzy chcą zarabiać na zwierzakach idąc jednocześnie po linii najmniejszego oporu, to nie wiem czy wiecie, ale wspieracie łamanie prawa, bo rozmnażanie psów i kotów poza zarejestrowanymi hodowlami jest w Polsce od jakiegoś czasu nielegalne! No dobra, zaraz ktoś zacznie pytać, jaka jest różnica między kotem z rodowodem, a tym bez niego, który wygląda tak samo. A no właśnie, pół biedy jeśli wygląda tak samo, bo nie musi, nigdy nie masz pewności co z niego wyrośnie i nie chodzi o to, że wygląd nie ma znaczenia, rzecz w tym, że dałeś za niego kilka złotych mniej niż mógł kosztować cię kot z hodowli.
                Na pewno kiedyś trafiliście na zdjęcia z pseudohodowlii, farm psów, gdzie psiaki są po prostu produkowane, a nie rozmnażane i socjalizowane. Kupując psa na bazarku, czy nawet od kogoś u kogo w domu byliście, nie macie pewności do warunków samej hodowli. W pokoju obok mogą znajdować się klatki, zwierzaki mogą nie być pod nadzorem weterynaryjnym oraz co bardzo ważne, suczki mogą rodzić zbyt często. Nie życzę nikomu, by na własnej skórze przekonał się o konsekwencjach kupna pupilka z takiego miejsca, choroby genetyczne, skórne, przenoszone wirusowe, problemy behawioralne, to wierzchołek góry lodowej.
                Moja kuzynka nie była kiedyś przekonana do tego co teraz próbuję wam przekazać, kupiła psa, szczeniaczka, którego wypatrzyła na allegro. Do pewnego momentu wszystko było ok., ale potem coś zaczynało budzić wątpliwości. Co się okazało po szczegółowych badaniach? Obojniak. Psinka kupiona jako suczka ma też szczątkowe samcze narządy płciowe. Na szczęście wady te nie powodują większych problemów zdrowotnych i po chwilach niepewności operacja okazała się niepotrzebna. Weterynarz na prawdopodobną przyczynę wskazał zbyt bliskie pokrewieństwo matki i ojca. No przykro mi, inbred jest narzędziem, ale trzeba je umieć wykorzystać.
                No dobra, ale spójrzmy na drugą stronę – hodowla. Co jeszcze przemawia za skierowaniem tam swoich kroków? Kontrola weterynaryjna, bez niej ani rusz. Ścisła selekcja najlepszych genów jest bardzo ważna. Każdy hodowca chce mieć zwierzę, które będzie zdobywało tytuły na wystawach, ale przeciętny Kowalski dzięki temu ma pięknego pupila w domu, gdyby nie było wystaw, hodowli, a ludzie niewyedukowani w tej kwestii rozmnażaliby swoje zwierzęta, w końcu wszystkie by się skundliły i za kilkadziesiąt lat nie mielibyśmy już ras. W dobrym hodowcy możemy mieć oparcie przez długie lata, będzie nam służył radą w razie jakikolwiek problemów ze zwierzęciem. Hodowca ponosi też w końcu koszty związane z hodowlą, wyjazdy na wystawy, nie tylko krajowe, najlepsze karmy, to spory wydatek, ale hodowca wie, że są tego warte, bo to jego pasja i zarobek, chce być najlepszy. Sprzedając zwierzaka podpisuje z nowym właścicielem umowę w której zawarta jest między innymi informacja o tym czy zwierzę może być rozmnażane (do hodowli) czy nie (tzw. na kolanka). Jeśli wybieramy ten drugi wariant (zazwyczaj tańszy), musimy pupila wysterylizować (jeśli nie zostało to uczynione przez hodowcę, np. wczesna kastracja). I jeszcze jedno, żadna szanująca się hodowla nie wypuści spod swych skrzydeł kociaka który nie skończył 12, a najlepiej 14. tygodni. Nie jestem pewna jak jest z psami, ale zakładam, że podobnie. Dopiero po takim czasie maluch może zostać oddzielony od mamy, potrafi sam jeść stały, suchy pokarm i jest dostatecznie samodzielny.
Jak jest w pseudohodolach? Ciekawa sprawa. Powiedzcie mi dlaczego dachowce rozdaje się za darmo, a kota który wygląda jak np. pers sprzedaje się za kilkaset złotych? Przecież koszt ich odchowanie jest dokładnie taki sam! Rozmnażający nie ponosi żadnych innych, dodatkowych kosztów, nie może też dać żadnego dokumentu potwierdzającego fakt, że to co chce wam sprzedać, to pers. Dla takiego człowieka to czysty zysk. I to właśnie tacy ludzie żerują na was, a nie prawdziwi hodowcy!
A tak na marginesie, nie myślcie, że to koszt rodowodu tak podnosi cenę. Koszt wyrobienia rodowodu to ok. 30zł. Nie dajcie też sobie wmówić, że kot nie ma rodowodu, bo ktoś uznał, że jego wyrobienie jest zbędne i kosztowne, a dzięki temu cena jest niższa.  Jeśli kupujecie zwierzę w hodowli, to hodowca ma obowiązek wydać wam rodowód i książeczkę zdrowia! I nie ma znaczenia jak liczny był miot, rodowód dostanie każdy maluch!
Fot. Fundacja STOP pseudohodowcom

Krótko mówiąc tylko rodowód potwierdza „rasowość” zwierzęta, każdy york bez rodowodu to pies w typie yorka, każdy kot brytyjski bez rodowodu jest jedynie w typie brytyjczyka itd.
No dobra, wróćmy jednak do schronisk. Adopcja jakiegokolwiek zwierzaka jest czymś pięknym. Dajemy drugą, a czasem nawet kolejną szansę zwierzakowi, który został skrzywdzony. Myślę, że nad tym nie muszę się rozwodzić. Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że adopcja to nie taki zwierzak „z promocji” (brrr! Zabrzmiało okrutnie) i jego przygarnięcie powinno być tak samo, a może i nawet bardziej przemyślane, bo musimy mieć na uwadze jego przeszłość. Trzeba mieć świadomość, że może nie być łatwo i to nie zwierzak jest winny np. temu, że przestał ufać ludziom. Danie nadziei i odebranie jej, jest największym ciosem jaki możecie zadać każdemu żywemu stworzeniu.
                Spróbujmy więc podsumować najważniejsze rzeczy. Sterylizacja to nie okaleczanie, to jedyny słuszny wybór jeśli nie chcemy prowadzić hodowli (A tak na marginesie, możemy też w ten sposób przyczynić się do wydłużenia życia naszym pupilom, moja suczka mogłaby żyć znacznie dłużej gdyby była wysterylizowana, ale wtedy nie wiedziałam tego co wiem dziś.), nie rodzą się dzięki temu szczeniaki, których albo nikt nie chce, albo porzuca potem (oczywiście nie mówię, że to reguła).
Jeśli ktoś zapłaci niemałe pieniądze za zwierzaka z rodowodem, to jego zakup jest raczej przemyślany i psiaka nikt potem z domu nie wyrzuci.
I najważniejsze jeśli komuś nie zależy na rasowym lub go nie stać, to bierze nowego domownika ze schroniska. Prosty wybór. I problem przepełnionych schronisk rozwiązany.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz