Tracę ostatnio szacunek dla tych wszystkich autorytetów. Nawet profesor Bogdan Wojciszke z jakiegoś dziwnego powodu czuje się w obowiązku by komentować życie osób publicznych wysuwając tezę, że ktoś robi coś dla popularności (http://www.se.pl/rozrywka/plotki/zwiazek-dody-i-nergala-by-na-pokaz-tak-ocenia-autorytet-od-spraw-uczuciowych_169301.html).Pytam się więc ja, z jakich pobudek profesor Wojciszke diagnozuje Dodę w mediach? He? Czy nie dla promocji własnej osoby? Czyżby nakład książek pana profesora nie sprzedaje się tak dobrze jak zakładał?
Jakiś czas temu z kolei profesor Zbigniew Lew-Starowicz w programie "Dzień Dobry TVN" wypowiadał się na temat pewnych badań, jakoby na podstawie których, po stylu chodzenia można poznać stosunek kobiety do seksu. I wszystko brzmiało dość naukowo do póki nie wziął pod lupę celebrytek: Ani Muchy, Edyty Górniak i Małgorzaty Foremniak, ostatnią skomentował słowami: "Ona potrzebuje seksu. Jej postawa wskazuje na to, że jest seksu spragniona." Oglądalność podskoczyła, profesor stał się bohaterem tabloidów i serwisów plotkarskich. Przepraszam, ale według mnie to znów trąci autopromocją nieco zapomnianego już eksperta, na których seksuologii uczyło się niegdyś całe społeczeństwo.
Świat staje na głowie, trudno mieć dziś autorytety, nawet ze świata nauki, bo jak się okazuje woda sodowa tryska strumieniami nawet z kształconych głów.
Dlaczego? Myślę, że zbyt duża jest pokusa łatwej popularności. Dostępność mediów kusi do tego by choć na chwilę w nich zaistnieć.
A może ja się czepiam? Może Wy nie widzicie niczego złego w takich działaniach?
Ja widzę, bo pod lupę wzięłam sobie psychologię, gdzie tak powierzchowna analiza może być bardzo krzywdząca.
P.S. Jeśli w podobny sposób zaczną wystawiać wypudrowany nos do kamery (mówiąc szczerze, po prostu się sku*wią) profesorowie Jan Strelau i Jerzy Mellibruda, to naprawdę moje psychologiczne autorytety legną w gruzach, na całej linii. Na razie jeszcze się trzymam!
Branża plotkarska opiera się tylko i wyłącznie na sprzedawaniu siebie. Tylko i wyłącznie.
OdpowiedzUsuńBranża plotkarska tak, ale ja mówię o profesorach, ludziach którzy powinni zajmować się nauką i pisaniem mądrych książek a nie gadaniem pierdół w tabloidach czy programach śniadaniowych.
OdpowiedzUsuń